Hiperinsulinemia

Po wpisach o tym czym są węglowodany, insulina i insulinooporność, przyszedł czas na temat hiperinsulinemii, która dużą część z Was tutaj sprowadziła. Zdaję sobie z odpowiedzialności, jaka na mnie ciąży i postaram się rzetelnie i przystępnie przybliżyć ten temat.

Co to jest hiperinsulinemia?

Hiperinsulinemia (hiperinsulinizm) jest (teoretycznie) nieuleczalną chorobą na tle metabolicznym. Przedrostek „hiper” wskazuje nam na nadmiar lub wysoki poziom czegoś, a tym czymś jest tutaj właśnie insulina. Hiperinsulinemia jest nadmiarem insuliny w stosunku do poziomu glukozy we krwi. Można by powiedzieć, że jest odwrotnością cukrzycy, ale jest też równią pochyłą do niej w przypadku zaniedbania diety i wysiłku. Jest elementem tzw. zespołu metabolicznego, często występującego u kobiet z PCOS. Może mieć też zgoła inną genezę, jak guz trzustki czy nadczynność nadnerczy, ale w naszym przypadku nie zakładamy takiego scenariusza. 😉

Hiperinsulinemia i insulinooporność

Nie jest to zupełnie oddzielna od insulinooporności jednostka chorobowa- są papużkami nierozłączkami wśród wad metabolizmu u 60% osób- gdzie jest jedno, tam szukaj drugiego. Powiedziałabym, że duchownym łączącym ten związek ze sobą jest tutaj nadwaga, chociaż nie jest to regułą, tak jak nie każdy związek to małżeństwo, ale w pewnym momencie jednak lubi się ona u większości pojawić. Hiperinsulinemia może też występować u osób szczupłych, jednak jest to rzadziej spotykane i większość z nas boryka się z niechcianymi kilogramami „z powietrza”.

Hiperinsulinemia a otyłość

Osoby otyłe mają nadmiar tkanki tłuszczowej, a ta ma zdolność do wydzielania różnych metabolitów, hormonów oraz cytokin, które z kolei mogą wywołać hiperinsulinemię. Szczególnie cytokiny wydzielany przez tkankę tłuszczową bezpośrednio oddziałują na kaskadę sygnałową insuliny, a w efekcie na jej wydzielanie. Adiponektyna jest hormonem, którego stężenie jest odwrotnie proporcjonalne do procentu tkanki tłuszczowej- oznacza to, że osoby z niskim BF% mają wyższe stężenie adiponektyny, podczas gdy osoby z wysokim BF% mają je niskie. Badania wykazały, że hiperinsulinemia ma silne powiązanie z niskim poziomem adiponektyny u osób otyłych, ale jej rola w tej chorobie wciąż nie jest dokładnie wyjaśniona, jednak jest to jakiś kierunkowskaz gdzie należy szukać przyczyny i rozwiązań dla hiperinsulinemików.

Konsekwencje hiperinsulinemii

Hiperinsulinemia może prowadzić do:

  • hipoglikemii
  • niekontrolowanych skoków cukru w górę i dół
  • cukrzycy
  • zwiększenia ryzyka PCOS
  • zwiększonej produkcji lipoprotein o bardzo niskiej gęstości (VLDL), czyli do hipertrójglicerydemii
  • zwiększenia ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego
  • chorób wieńcowych- wysoki poziom insuliny niszczy komórki nabłonka naczyń
  • nadciśnienia lub podwyższonego ciśnienia
  • niedoczynności tarczycy
  • przybierania na wadze
  • chronicznego zmęczenia (którego źródłem może być wspomniana niedoczynność tarczycy)

Diagnostyka hiperinsulinemii

Diagnoza hiperinsulinemii polega na zbadaniu poziomu insuliny we krwi na czczo w zestawieniu z poziomem glukozy. O „porządanym” poziomie insuliny mówimy, gdy wynik jest jednocyfrowy- pisałam już kiedyś, że u mnie podstawą do rozpoznania był wynik prawie 18. Dodatkowo oblicza się wskaźnik HOMA-IR, o którym również pisałam w tekście na temat insulinooporności.

Mam hiperinsulinemię – co dalej?

Od momentu diagnozy w gabinecie lekarskim pacjent najczęściej ma postawione przed sobą zadanie zbicia wagi o te około 10 kilogramów w 3 miesiące i ponowną kontrolę insuliny i glukozy na czczo oraz ewentualne wprowadzenie leczenia farmakologicznego. Oczywiście to lekarz decyduje o jego ewentualnym wdrożeniu w zależności od stanu pacjenta, może je wprowadzić zaraz po rozpoznaniu. Mnie ono (uchowaj Boże możliwie jak najdłużej) nie dotyczy, ale wiem, że środki przepisywane to metformina pod różnymi nazwami handlowymi (np. Siofor).

Powodują one obniżenie aktywności trzustki w kontekście produkcji insuliny i peptydu C, obniżenie poziomu cukru we krwi oraz zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę, czyli stricte przeciwstawiają się insulinooporności. Przez obniżenie poziomu insuliny powinien znacząco się obniżyć apetyt, co ułatwi zrzucanie kolejnych kilogramów i przerwanie błędnego koła. Nie namawiam tutaj nikogo przyjmującego leki do zaprzestania ich brania- absolutnie nie. Mówię na moim przykładzie, gdzie moja insulina na czczo nie była trzycyfrowa, a wynosiła 17,92, czyli jeszcze nie taka dramatyczna i do ogarnięcia samodzielnie, ale nadal alarmująca i wymagająca kontrolowania.

Dieta i wysiłek przy hiperinsulinemii

Żadne leki doustne jednak nie będą działać cudów bez cudu przemiany w głowie i nastawieniu. Jedyne skuteczne na dłuższą metę są wprowadzenie diety niskocukrowej, pozbawionej cukrów prostych, oraz ruchu. Stety czy też nie, jest to ścieżka na całe życie, no chyba że komuś branie leków do końca życia i/lub kłucie się penem z insuliną nie jest straszne… Jestem świadoma, że na szali jest moje zdrowie za cenę tego, co i tak każdy z nas, chcąc zatrzymać zdrowie, młodość i dobrą kondycję, powinien robić.

Nie załamuj się, szukaj plusów!

Ważne jest też moim zdaniem się nie załamywać i narzekać, jakie to życie bez cukru jest straszne. Nie jest! Wprawdzie pod przymusem wprowadza w życie rygor, którego prawdopodobnie wcześniej nie było, ale prowadzi to tylko ku dobremu. Dieta niskowęglowodanowa ma wiele korzyści nawet dla osób zdrowych, więc warto pomyśleć o zadbaniu o zdrowie najbliższych, którzy dodatkowo mogą być tak samo narażeni na tego typu problemy zdrowotne. Eliminacja żywności wysokoprzetworzonej, produktów o wysokim indeksie glikemicznym oraz cukru może wyjść tylko na dobre. Po to powstała ta strona, żeby pokazać, że życie bez cukru, pełne świadomych wyborów, jest jeszcze słodsze niż słodziutkie cappuccino z babeczką. 🙂

Zapraszam Was do pozostania na dłużej! Bądźmy w kontakcie 🙂 Z Cukru Nie Jestem na facebooku

2,334 total views, 30 views today

Ola

17 komentarzy
  1. Od ponad miesiąca wiem o swojej insulinooporności. Od tego czasu jestem na diecie; zero cukru i produktów o wysokim indeksie glikemicznym. Na początku była załamka, ale teraz bardzo lubię swój nowy jadłospis. Ba! Ile ja już słodkości bez cukru odkryłam i nawet się gotować nauczyłam (bo zawsze trzeba szukać pozytywów, prawda?)!

    1. Cześć Kinga! Powiem Ci, że gdyby nie diagnoza, w życiu bym się nie zmusiła do gotowania, a tu proszę 😀 Z własnego doświadczenia widzę, że ogromna poprawa samopoczucia, wyglądu i przede wszystkim zdrowia per se, rekompensuje wszystko, a to „wszystko” to są i tak rzeczy, które każdy chcący jak najdłużej zatrzymać zdrowie człowiek powinien wprowadzić w swoje życie. Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie 😉 Buziak!

  2. Witam serdecznie, czy możesz wskazać, jak powstępować z insulinoopornością, hiperinsulinemią i bardzo szczupłą sylwetką (bmi w normie natomiast chcę przytyć)?
    Dodatkowo mam chorą tarczycę (niedoczynność) i z tego co się orientuję, dla prawidłowego jej działania nie mogę być na diecie wykluczającej węglowodany bądź na takiej gdzie spozywam ich mało.
    W tej chwili problemy z tarczycą są wyrównane lekami.
    Nie wiem czy dobrze kombinuję ale wobec powyższego chyba jedynie węglowodany złożone, zero słodyczy, soków, etc, generalnie cukrów prostych. Ale z tego co widzę większość diet na IO dotyczy problemów z otyłością.

    Przyznam że choroba brzmi jak wyrok a taka dieta to dla mnie katorga, uwielbiam jeść np białe pieczywo, makarony i zawsze byłam chuda, dodatkowo odżywiałam się w zasadzie zdrowo-do picia jedynie woda, dużo warzyw i owoców, batonik raz na jakiś czas… Pierwsze dni od diagnozy przepłakałam czując się wybrakowana i zepsuta. Za dwa tygodnie idę do dietetyka ale do tego czasu dostaję sprzeczne informacje nt tego jak postępować.

    1. Cześć! Nie chciałabym ci udzielać porad, ponieważ nie jestem autorytetem, a na pewno nie w tak złożonym przypadku, gdzie dochodzi tarczyca.
      Nie mniej to co piszesz brzmi jak najbardziej rozsądnie i myślę, że to absolutnie nie zrobi ci krzywdy przez czas dopóki nie skonsultujesz się z dietetykiem. 🙂 Staraj się czerpać z węglowodanów o niskim indeksie glikemicznym, spróbuj znaleźć idealną ilość WW dla siebie.

      Też mi ciężko było (i nadal jest) ze świadomością, że zrobię sobie krzywdę jedząc produkty zakazane i po jakimś czasie sama wiem, że to dla mnie niezdrowe i są to dwa kroki w tył. Najciężej u mnie było z piwem, które zawsze było moim ulubionym alkoholem i jednocześnie jest ono top of the top zakazanych produktów przy problemach insulinowych (mega wysoki indeks glikemiczny, chyba 110). W tej chwili znowu przechodzę parodniowy opust, bo mi ciągle lody chodzą po głowie, ale zaraz będę musiała to odrobić w polu – tzn na siłowni. 😉

      Koniecznie daj znać co mądrego ci opowiedział dietetyk i jednocześnie życzę, abyś trafiła na takiego kompetentnego i ludzkiego! 🙂

    2. A i jeszcze mała podpowiedź: spróbuj śniadań białkowo-tłuszczowych i celuj z węglowodanami okołotreningowo lub w ostatnim posiłku – to raczej jest pewnik w takich zaburzeniach. 🙂

  3. Cześć, zdiagnozowano u mnie pcos, niedoczynność tarczycy i jeszcze hiperinsulinemię. Co roku jak grzybki po deszczu wyrasta mi nowa choroba autoimmunologiczna. Lekarz zakazał mi ćwiczyć przy hiperinsulinemii. Zakazał treningów cardio, zakazał mi Chodakowskiej :c A ja ćwiczę jej treningi od 3 gimnazjum, teraz jestem na studiach. I nie wyobrażam sobie, żeby przestać. Pozwolił mi na przykład na jogę. Nie wiem, nie uprawiałam i nie chcę. Nie wiem właściwie co mi wolno, a czego nie. Pozwolił rekreacyjnie ćwiczyć. Czyli nie wiem czy mogę przepłynąć kilkanaście basenów, czy nie bardzo. Czy wolno mi wstać i zrobić skalpel (głównie kalistenika) chodakowskiej, czy wolno mi sie zapisać na taniec na rurze, czy wolno pójść pobiegać. No bo wszystko można nagiąć do słowa ,,rekreacyjnie”. Ja muszę wiedzieć konkretnie co to znaczy, bo od zawsze chciałam ćwiczyć codziennie. Ideałem treningowym jest dla mnie pół godziny ćwiczeń dziennie, właśnie z Chodakowską. Są to różne ćwiczenia. Wytrzymałosciowe, siłowe, cardio. Powiedział, że chodakowska jest katorżnicza i zdecydowanie odpada, bo spali mi za dużo cukru we krwii, potem przyjmę węglowowany i trzuska będzie za bardzo eksploatowana. Czy coś mogę ćwiczyć? Zabronił niemal całkowicie. Mogę jechać w góry? Byłam bardzo aktywna, a teraz czuję się beznadziejnie i tak, jakby mi ktoś sens życia zabrał. Już walić te czekoladki, tego to od dawna nie jem. A kochałam czekoladę.

  4. Pocieszę was. Mój lekarz kazał mi ograniczyć węglowodany do np filiżanki kaszy gryczanej do obiadu. Mało tego, zabronił glutenu i laktozy, oczywiście wszelkich cukrów, zabronił mojej ukochanej kawy, słodkich owoców (zostało mi kiwi, pomelo, jabłka i awokado), mięso do 2 razy w tygodniu. Zalecono mi orzechy i pestki, fasole, soczewice, groch, kasze i ryż (przy czym rozumiem, ze maks filiżankę dziennie do warzyw), chleb bezglutenowy wlasnego wypieku, olej kokosowy do smazenia, lniany do picia, sałatki i warzywa, mam jeść same warzywa. I garść suplementów. Popłakałam się dopiero, jak zabronił ćwiczyć. Powiem tak, jestem wku*wiona. Właśnie zjadłam leczo warzywne z tofu. I jestem ku*wa głodna. Chyba muszę dorzucić do tego dwie garści orzechów. I jest mi słabo po tym obiedzie bez węglowodanów. Dziękuję ku*wa bardzo, to jest je*any wyrok, a nie styl życia. Mam 19 lat i jestem szczupła, za jakie grzechy!

  5. Ja o hiperinsulinemii dowiedziałam się 3 msce temu. W półtora roku przytylam 32 kg, nikt nie był wstanie mnie zdiagnozować. Zawsze byłam szczupła. Po dotarciu do endo insulina wyszła 23. Dostałam leki Glucophage i zaczęłam dietę. Niestety leki powodowały permanentna biegunkę. Dostałam Siofor. Biegunka się utrzymuje . Waga nie spada wręcz rośnie. Co mam robić? Prosić o skierowanie do szpitala? Lekarz rozkłada ręce.. . 🙁

    1. Rety, bardzo mi przykro! Nie pozwalam sobie na udzielanie jakichkolwiek porad lekarskich, jednak coś o czym pomyślałam to to, że może te dwie rzeczy nie są ze sobą powiązane. Jeśli lekarz uważa, że wykorzystał już granice swoich kompetencji, pozostaje poprosić o skierowanie do szpitala (długotrwałe biegunki to nie jest byle co, zaburzenia RKZ, dysbioza, to nic dobrego) lub zmienić prowadzącego endokrynologa. A jak z dietą?

  6. Bardzo się cieszę, że znalazłam Twojego bloga, który z pewnością pomoże mi w walce z chorobą. Jestem pacjentem endokrynologicznym – całkowita tyroidektomia tarczycy oraz węzłów chłonnych – od prawie 6 lat przymuję Eutyrox. W wyniku niedoczynności tarczycy przytyłam ponad 30 kg w rok i nadal borykam się z nadwagą. Niecały miesiąc temu zdiagnozowano u mnie hiperinsulinizm. Endokrynolog zapisał mi Siofor, jednak nadal nie czuję się zbyt dobrze, mam nadzieję, że niebawem to się zmieni – pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Rety, brzmi dosyć poważnie… Mam nadzieję, że uda Ci się wyrównać wszystko lekami i dietą, bo szkoda zdrowia! Napewno zrzucenie paru kilo i zmobilizowanie metabolizmu poprawi Twoje samopoczucie. Wszystkiego dobrego :*

  7. mam to nieszczęście, że zdiagnozowano mi hiperinsulinemię i czynnościowy hiperandrogenizm nadnerczowy. Nikt nie potrafi mi powiedzieć co było najpierw, faktem jest, że wielu próbowało mnie leczyć na PCOS, którego nie mam. Przyjmuję metforminę, wcale apetytu nie obniża;) Dieta przy tego typu lekach jest jeszcze trudniejsza, bo rewolucje żołądkowe po metforminie pojawiają się nagle i czasem wcale nie są związane ze skokiem glukozy. Korzystam z pomocy dietetyka, nie mam jednak tak restrykcyjnej diety o jakiej piszą niektórzy. Owszem, mam ograniczyć niektóre owoce, słodycze itp., ale nie całkowicie z nich rezygnować. Po za tym, basen, siłownia i fitness…przy czym ponoć należy tu uważać, bo w wypadku, gdy nadczynne są nadnercza, zbyt intensywny wysiłek może szkodzić

Leave a Reply

Your email address will not be published.