Najszybsze, bezwysiłkowe jajka na śniadanie

Temat jajek mam przerobiony chyba już na każdy możliwy sposób i pewnie nie tylko ja, ale duża część osób z tym samym problemem zdrowotnym…

Jajka przez swój zerowy indeks glikemiczny są najprostszym i najczęściej wybieranym rozwiązaniem na keto śniadanie. (Tutaj opisałam zalety śniadań białkowo-tłuszczowych, warto się zapoznać i przetestować na sobie.) I się nie dziwię, mając do wyboru mięcho, którego ja za nic nie tknę o poranku (no chyba, że mowa o bekoniku), wytrawne wino 😀 i inne cuda o zerowym IG, jajka aż się proszą o zaserwowanie o poranku. Problem jest jeden – przez ich „łatwość”, wcinasz je codziennie… Aż do porzygu. Czasem już ciężko się na nie patrzy, tak po prostu. Jak po roku diety usłyszałam „no ja jajecznicę tak uwielbiam, że mógłbym ją jeść codziennie”, tylko się zaśmiałam. Też mi się tak wydawało. 😀

Oddzielnym tematem jest urozmaicanie śniadań białkowo-tłuszczowych, a dzisiaj Wam pokażę jak się wycwaniłam ze swoimi jajcami. Koła na nowo nie odkryłam, co to to nie! To po prostu jajka sadzone… Zero filozofii, ale ja na to przez półtora roku nie wpadłam. 😀

Do tego niezbędna będzie nieprzywierająca patelnia o małej średnicy (moja ma 14 cm) i… jajka. 😛 Na patelnię daję kapkę oliwy i wbijam jajka, na tyle ostrożnie, żeby żółtka pozostały całe. Solę solą himalajską i przykrywam pokrywką. Zostawiam na małym ogniu, żeby powoli jajka się ścięły, również z wierzchu. Gotowe są po około 3-4 minutach, w ciągu których mogę zająć się czymś innym. Rano wiadomo, każda minuta jest na wagę złota. 😛 Ściągają się z patelni same, nie trzeba skrobać… No i gotowe! Do tego szczypiorek, ewentualnie inne dodatki i śniadanie z głowy. 😉

 

2,298 total views, 12 views today

Ola