Pieczony karp – poczuj miętę!

Karp tradycyjnie musi zagościć na wigilijnym stole!

Chciałabym Wam pokazać mój pomysł – jest to pieczony karp w nieco odświeżonym wydaniu jako alternatywa dla tego tradycyjnego, smażonego w panierce.

Zacznę od karpiowej anegdotki. 😀 Otóż od paru lat temat karpia w naszym domu jest tematem… trudnym. Zwykle odpowiedzialność za sprowadzenie rybki do domu na święta spadała na mnie, jednak przez parę lat z rzędu ponosiłam porażkę. Albo już nigdzie karpia nie było, albo ktoś mi zabrał ostatnią sztukę sprzed nosa, albo mi się po drodze do sklepu zbłądziło… Zwykle kończyło się to tak, że z polowania na karpia wracałam do domu i bez karpia, i bez pieniędzy.

Rok temu mojej mamie prawie puściły nerwy i powiedziała, że bez karpia mam do domu nie wracać. Pojechałam do sklepu, miałam mocne postanowienie odniesienia sukcesu i co? Oczywiście karpi już nie było! Od trzech dni. Skończyło się to tak, że musiałam wydzwaniać po kumpelach, żeby poleciały sprawdzić w swoich osiedlowych sklepach, no albo żeby szykowały mi materac u siebie na podłodze po tym, jak własna matka się mnie wyrzeknie. Na szczęście obyło się bez szukania zastępczego noclegu.

Karp się znalazł, sytuację uratowała moja dobra koleżanka (a dodam, że była to ostatnia sztuka świątecznego przysmaku) i radośnie we trójkę (tak, razem z karpiem) poszliśmy uczcić zwycięstwo toastem. Wyobraźcie sobie minę nachalnego pana, chętnego by nam stawiać drinki, gdy został uraczony tekstem „muszę lecieć, mam karpia w torebce”. 😛 Teraz już wiem, że świeżego karpia (oraz inne ryby słodko- i słonowodne) zawsze można dostać w sieci Makro – https://www.makro.pl/swiat-produktow/ryby-makro/ryby-slodkowodne/karp . Święta uratowane!

Przechodząc do sedna – pieczony karp. Świąteczny karp kojarzy mi się z panierką i olejem, a najbardziej smakują mi ryby w lekkim wydaniu. Karp miewa tendencję do posiadania takiego lekko mdławego posmaku, więc pomyślałam, że warto spróbować tchnąć w niego nieco świeżości. Świeżość to wiadomo: mięta! W dodatku bardzo lubię cytrusowe smaki w połączeniu z rybami, tak więc powstał duet mięty z limonką. Jakby podlać naszego karpia białym rumem, to w ogóle wyszedłby karp mojito. 😀

Do pieczonego karpia przygotowałam sos miętowy, który również będzie pysznym dodatkiem do innych mięs.

Pieczony karp – składniki:

  • filet z karpia
  • pieprz kolorowy
  • sól
  • limonka
  • świeże liście mięty

Pieczony karp – przygotowanie:

Filet umyłam pod bieżącą wodą i osuszyłam na kratce. Ułożyłam go na arkuszu folii aluminiowej, który potem będzie trzeba zawinąć w kopertkę przed włożeniem do piekarnika. Filet lekko posoliłam solą himalajską i doprawiłam kolorowym pieprzem. Pokrojoną w plasterki limonkę wraz z listkami mięty ułożyłam na wierzchu filetu i na koniec skropiłam całość sokiem z limonki.

Zamknęłam kopertkę z folii i włożyłam na blaszce do piekarnika rozgrzanego do 180*C na pół godziny. Po tym czasie filet był upieczony i mięciutki. 🙂

Sos miętowy:

  • 1 mały jogurt naturalny
  • 1 ząbek czosnku
  • kilka liści mięty
  • szczypta soli

Wszystkie składniki ze sobą połączyć (najlepiej zblendować) i pozwolić sosowi przegryźć się w lodówce przez około godzinę. 🙂

Dodatkowym plusem jest to, że taki pieczony karp praktycznie „robi się sam” – zamiast stania przy patelni, wrzucamy rybę na pół godziny do piekarnika i możemy zająć się czymś innym. 😉 Mam nadzieję, że Was nieco zainspirowałam i dacie w tym roku szansę karpiowi w innej wersji niż zazwyczaj.

 

 

 

 

11,707 total views, 19 views today

Ola

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.