Pierwszy dzień na Krecie – Gouves

Ostatni tydzień września to jednocześnie ostatni tydzień wakacji dla studentów – no i w końcu zaczynam prawdziwe wakacje! Lepiej późno, niż wcale. 😉

Jesteśmy na Krecie, konkretniej w miejscowości Gouves.  Jest to niewielka mieścina na północnym wybrzeżu Krety, oddalona od Heraklionu (stolicy wyspy) o około 20 kilometrów na wschód. Nasz hotel leży bezpośrednio przy plaży – tego lata nie byłam na plaży ani razu, więc dla mnie to chyba największa atrakcja.

Doleciałyśmy umęczone jak konie po westernie – wylot miałyśmy o 4, więc całą noc zero snu. Ku mojej rozpaczy, na miejscu okazało się, że pokoje będą wolne dopiero o 14 oraz że nasz program all inclusive zaczyna się pierwszego dnia dopiero od lunchu – no to pięknie, głodna i niewyspana cieszyłam się Grecją od pierwszych minut. NOT. 😛 Była 9 rano, więc jeszcze zostało wiele godzin zanim mogłabym zrobić ze sobą cokolwiek dobrego. Ruszyłam na plażę (yay, plaża!) i zasnęłam zawinięta w plażowy ręcznik, z głową na torebce z całym dobytkiem. 😀 Odespałam jak bezdomna, ale przynajmniej już mnie tak nie telepało ze zmęczenia. Później było już z górki, opaseczka upoważniająca do drinkowania przy basenie wynagrodziła ciężki poranek. Na lekkim rauszu zaczęłam świętować ostatni tydzień wakacji. Teraz jest już wprost bosko!

Zdecydowanie nie planujemy aktywnego wypoczynku, jedynie wycieczkę nad lagunę, a poza tym zasłużone słodkie lenistwo tutaj w Gouves. Rok temu będąc w Rzymie, robiłyśmy trasy po 20 kilometrów dziennie. Wymęczona powiedziałam mamie, że na kolejne wakacje jedziemy się wygrzewać i popijać drinki – no i taki właśnie jest plan na ten tydzień. 😉

 

810 total views, 2 views today

Ola

1 Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published.