Miejsca Przyjazne Trzustce – WieloPole3

Restauracja WieloPole3 jest pierwszym spośród Miejsc Przyjaznych Trzustce… w tym przypadku bardzo przyjaznych! Trafiliśmy tu będąc w Krakowie- lokal, wraz z hotelem o tej samej nazwie, mieści się w kamienicy bardzo blisko Rynku Głównego przy ulicy Wielopole 3, skąd oczywiście nazwa- łatwo zapamiętać adres. 😉

20160820_184822

20160820_161850

Lokal określa swoją kuchnię słowami jak bezglutenowa, wegetariańska, wegańska, bez glutaminianu sodu, bez aspartamu… Faktycznie, jak głosi okładka menu- zdrowiej się nie da. Wewnątrz wisi wiele certyfikatów i nagród potwierdzających wyjątkowość tego miejsca.

Przeglądając kartę, nie sposób nie zauważyć, że ktoś przelał dużo fantazji i finezji przy jej komponowaniu- każdy znajdzie tu coś dla siebie. Wprawdzie nie zjemy tutaj mięsa, ale każdy sceptyk (nawet Mój Wszystkożerny) będzie pod wrażeniem, cytuję: „Tak pyszne, że nawet nie zauważyłem, że nie było mięsa”. 😀 Masa dań na bazie warzyw, sezonowe potrawy, imponująca karta smoothies, soków i innych napojów… Długo można wymieniać, naprawdę jest z czego wybierać.

Soki powstają z wolnego tłoczenia (dzięki specjalnej wyciskarce) i są szykowane tuż przed podaniem, by zachować wszystkie wartości- do spożycia w ciągu 20 minut. Sok dnia był na bazie selera i jabłka. Chociaż zwykle seler ciężko mi przechodzi przez gardło, to kompozycja wzajemnie się równoważyła i było to smaczne połączenie. Smoothies również są przygotowywane na poczekaniu. Wiele z nich zawiera banany, które jak dowiedziałam się, są z reguły dojrzałe = słodkie, dlatego warto przeanalizować temat szczególnie pozwalając sobie na małego cheat’a. Ja z karty wybrałam najbardziej odpowiedni przy mojej (naszej!) diecie, chociaż pokusa była silna. Nie żałuję!- był to orzeźwiający, oczyszczający zielony koktajl z ogórka, jabłka i mięty z dodatkiem spiruliny. Zadziwiająco pyszny! Ale magia dopiero miała nadejść…

koktajl

 

Na przystawkę zamówiliśmy słynny krem paprykowo-bazyliowy oraz misę sałat „Wielopole”. Krem jest o tyle ciekawy, że serwowany jest jako zupa surowa w celu zachowania wszystkich wartości i może być podgrzana jedynie na życzenie klienta do 40*C. W smaku ciekawa, delikatna, dobrze komponowała się ze smakiem ostrej papryki, chociaż dla mnie mogłaby być mniej ostra, ale dzięki temperaturze podania była w sam raz. Na tamtą pogodę idealna na schłodzenie.

20160820_174235

Natomiast misa sałat… Obłęd. Szczerze, zgodziliśmy się z Wszystkożernym, że nigdy nie jedliśmy tak dobrej sałatki, a nie stronimy od zieleniny i kolorów na talerzach. Podawana jest z takimi superfoods jak jagody goji, nasionami, błonnikiem, owocami sezonowymi i lnianym winegret, do którego jest dodawana kapka miodu, żeby przełamać gorycz. Powtórzę- obłęd. Gdybym mieszkała w Krakowie, przychodziłabym do Wielopola3 choćby na tę sałatkę. 😀

20160820_174126

Zachwyceni przystawkami, nie wiedzieliśmy czego się spodziewać dalej. Okazało się, że od rozczarowania byliśmy daleko, dania główne przerosły nasze oczekiwania. O ile ja łatwo się zachwycam, to Wszystkożerny jest bardzo surowy w swojej ocenie (dotyczy to również moich wytworów) i jego ocena zawsze zawiera elementy, o których ja bym nawet nie pomyślała- po prostu dużo więcej kubków smakowych ode mnie. Słowem- oczy się mu świeciły kiedy jadł. Mi błyskały niczym jupitery 😛 Chciałabym nadmienić, że po rozmowie z panią Martą, właścicielką restauracji, w karcie ma się pojawić zamiennik dla ziemniaków, które są częstym dodatkiem do dań głównych. W ich miejsce będzie można zamówić warzywa z pary lub dodatkową porcję sałat… Miło, prawda? 🙂

20160820_180038

Po pierwsze, grillowane tofu w sosie BBQ w towarzystwie ziemniaków w ziołach, grillowanej kukurydzy, zielonego pesto i pomidorków confit. Warto wspomnieć, że do sosu BBQ użyto melasy o nieco wyższym niż „legalny” IG (55), ale wybaczamy to, bo jest źródłem wapnia, żelaza, miedzi, magnezu, fosforu, potasu i cynku oraz odkwasza organizm… Ok? 😉 Tofu nam w smaku nieco przypominał sernik ze względu na konsystencję i posmak, jednak całościowo było to wszystko bardzo zgrane. Ziemniaki kosmos- czułam zdecydowanie rozmaryn, który ma właściwości przeciwzapalne.

20160820_175925

Ktoś może zarzucić- ziemniaki? KUKURYDZA?! Tak i owszem- jest to mniejszy cheat niż lody i nie chcę zaczynać dyskusji na ten temat. Od takiej ilości nikt nie dorobił się problemów zdrowotnych (jak od słynnej gotowanej marchewki i buraków), poza tym istotne jest, żeby w takim miejscu też ktoś „normalny” mógł coś zjeść. Moim degustatorem był Jakub, także spokojna głowa. 😉

Po drugie: stek z kalafiora z ziemniakami w mundurkach (tak!), majonezem słonecznikowym i sałatami. Pyszności w ilości takiej, że po takiej porcji na pewno nikt nie wyjdzie głodny. Jakub jest wielkim fanem majonezu i ten wegański, słonecznikowy bardzo mu przypadł do gustu. Ziemniaki były tak wspaniale przyrządzone, że nie chciał się podzielić. 😛

20160820_180019

I po trzecie, kasza jaglana z grillowanymi warzywami, sałatami, serem feta i sosem miętowo-bazyliowym. Tutaj mocnym punktem były grillowane warzywa. Całość bardzo energetyczna, na pewno rozgrzewająca w okresie jesienno-zimowym. Sałaty się wprawdzie powtarzają, ale smakują tak pysznie, że jest to miła powtórka.

20160820_180119

 

Jak widzicie, każde z tych dań po wymianie ziemniaków na warzywa czy sałaty, będzie idealnie dopasowane do naszych potrzeb. Uwierzcie na słowo- wszystko nam nieziemsko smakowało i byliśmy zachwyceni, że z tak pozornie prostych składników można przygotować coś zupełnie zaskakującego w swojej formie.

Na koniec nieco się rozpieściliśmy deserami… 😉 Nie są one ani low carb, ani keto, ale są na pewno zdrowym wyborem względem „tradycyjnych” deserów. Pani Marta tłumaczy to w prosty sposób- deser ma być słodki i koniec, i tutaj się z nią nie sposób nie zgodzić.

Na naszym stole pojawiły się carpaccio owocowe z owoców sezonowych (oczywiście najmniejszy grzech, a w zasadzie, patrząc na zawarte owoce- żaden), ptasie mleczko („zdrowa” tajemnica tego deseru mocno nas zdziwiła, jednak pozostanie to sekretem 😉 warto przetestować! ) oraz szarlotka żołędziowa z puree z tamaryndowca. Zawartość cukru w poszczególnych deserach nie przekracza dziennej dozwolonej dawki dla dorosłej osoby.

20160820_182226

 

20160820_182451

20160820_182334

20160820_182402

 

Sposób podania deserów upewnił nas, że efektowny wygląd dań głównych nie był kwestią przypadku. Oczy były równie nasycone co i brzuch, i powiem szczerze, że chyba nigdy nigdzie jedzenie nie wywarło na mnie tak pozytywnego wrażenia.

20160820_182100

Z ciekawostek warto dodać, że jabłka, sałaty i zioła pochodzą z podkrakowskiej działki właścicielki, która ma ogromną wiedzę i świadomość i są one zastosowane w codziennym funkcjonowaniu kuchni. Sezonowo pojawiają się ciekawe dodatki, jak np. zimowe shoty z soku z cebuli. 😉  Moja (nasza) przypadłość nie została potraktowana jak dziwactwo, ale momentalnie dowiedziałam się co mi tutaj posłuży i gdzie ewentualnie jest dodany cukier (pomidorowy chutney w ilości 6 łyżek na 40 litrów), a gdzie miód (część sosów, w ilości jedynie takiej, by przełamać goryczkę). Widać, że WieloPole3 naprawdę stawia dobro gości jako cel nadrzędny, zarówno smakowo jak i zdrowotnie. Dodatkowym atutem są ceny, które zamykają się w widełkach 5-15 pln za danie. Za taką jakość, świeżość i smak są to grosze.

Jestem pewna, że kiedy tylko wrócimy do Krakowa, nogi same nas poniosą do Wielopola3. Zdecydowanie polecam każdemu w Krakowie, a Insulinkom szczególnie podmieniając węglowodany ze skrobi na dodatkowe warzywa czy sałaty.

Jak wspominałam na samym początku, WieloPole3 jest pierwszym na liście Miejsc Przyjaznych Trzustce, ale już teraz wiem, że ciężko będzie przeskoczyć poprzeczkę zawieszoną przez to miejsce, bo jest ona naprawdę bardzo wysoko! 🙂

A.

5 komentarzy
  1. Dania owszem, bardzo dobre ale obsługa fatalna! Na danie średni czas oczekiwania to 40 minut, czasem i godzinę można czekać. Dla ludzi którzy chcą wyjść na SZYBKI (godzinny) lunch – NIE POLECAM, a większość osób właśnie na taki liczy. Na sobotni obiad kiedy to czas już nie gra roli – POLECAM. 🙂

    1. Cześć Agnieszka! My nie odnieśliśmy takiego wrażenia, obsługa była jak najbardziej sprawna. Może faktycznie kiedy mają większy ruch są trudności, my ich jednak nie doświadczyliśmy. 🙂

      Dzięki za komentarz!

  2. Najlepsza restauracja w Krakowie!
    Owszem czasem na zamówienie trzeba chwilkę poczekać, ale to raczej jest uzależnione od ilości gości.
    Dla mnie wyznacznikiem jest to, że jest bezglutenowo, ale przy okazji niesamowicie korzystam na tym jak pyszne dania są tam serwowane! Soki są równie fenomenalne 🙂 A desery…na największe smutki zadziała zawsze babeczka czekoladowa (…albo ptasie mleczko :-))!
    Również polecam!

    1. Pyszne dania, owszem… a jak wyglądają! Sama nie wiem co jest bardziej na plus. Cały czas wspominamy z westchnieniem i burczeniem w brzuchu 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.