Co dało mi radość w styczniu

Pierwszy miesiąc nowego roku dobiega końca! Zakładam, że każdy ma kalendarz, ale do licha – kiedy to zleciało?!

Kiedy to zleciało to też pytanie dotyczące tego, kiedy ostatnio zebrałam się żeby coś napisać. Cóż, nie wchodząc w szczegóły, przechodziłam załamknę w związku z wyprowadzką do Włoch. Otrzepałam pióra i obiecuję wrócic do tego, co mnie uszczęśliwia, czyli między innymi do pisania i robienia zdjęć!

Czuję, że dostałam kopniaka w ostatnim czasie. Zaczęłam szukać rzeczy, które jednocześnie przywrócą mi radość, ale też będą mnie rozwijać. Tak oto zebrałam kilka rzeczy, które nie są do kupienia, a okazały się bardzo cenne dla mojego rozwoju w ostatnim czasie. Bardzo chciałabym się nimi podzielić z Wami, tak więc zapraszam do lektury!

1. Marie Kondo – porządkowanie metodą KonMari

Na Netflixie można obejrzeć ośmioodcinkowy serial formatem przypominającym naszą rodzimą „Perfekcyjną Panią Domu”. Publiczne pranie brudów niemalże jak w wykonaniu Justyny Żyły (hehe), ale ogląda się przyjemnie.
Opowiada on o wdrażaniu w życie zasad porządku sformułowanych przez Marie Kondo, Japonkę mieszkającą w USA. O ile nie będę się rozwodzić na temat samej formuły programu, bo wcale mnie nie wciągnęło to jakoś szczególnie, to przetestowałam technikę porządkowania ubrań i powiem tak – nie ma już odwrotu. W końcu widzę, co mam w szufladach!

Przy segregowaniu przedmiotów, które zagracają domową przestrzeń, Marie zadaje pytanie, które mi by w życiu do głowy nie przyszło: czy dana rzecz wywołuje w tobie uczucie radości? Odpowiedź na to pytanie jest kryterium decydującym o tym, czy przedmiot należy pozostawić w domu i znaleźć mu odpowiednie miejsce, czy pożegnać się z nim, podziękować za współpracę i ostatecznie się pozbyć. Fajnie jest spojrzeć z innej perspektywy na wszystko to, co się posiada – czyli od tej bardziej duchowej, a nie konsumpcyjnej strony.

Polecam szukającym sposobu na pożegnanie domowego chaosu. Przynajmniej częściowo.

2. Słuchanie podcastów

Jeny, ile mi to sprawia frajdy! Na wstępie dodam jeszcze, że jestem non stop dręczona wyrzutami sumienia, że od kiedy zaczęłam moje CUDOWNE studia (a było to lat temu już wiele, 7 jeśli dobrze liczę…), to kompletnie olałam tematy uczenia się czegokolwiek z czego nie będzie kolosa. Zdechła trochę moja ciekawość świata, chęć poznawania ludzkich historii i opinii, no wszystkiego co czyni świat barwnym w sumie. Pomyślałam sobie, że kurde, jak już uda mi się dobiec do tej mety i dostanę ten dyplom za rok, to nie będę umiała o niczym porozmawiać, czego tematyka nie jest związana z trudami studiowania albo weterynarią. Trochę to smutne, ale myślę, że nie tylko ja tak mam.

Po tym jak spłynęło na mnie to smutne olśnienie, zaczęłam namiętnie googlać zapytania typu „jak być bardziej produktywnym”, „jak się rozwijać”, „tajemnice ludzi sukcesu” (a co!). Tematem przewijającym się było maksymalne wykorzystanie swojego wolnego czasu oraz zasada, by codziennie nauczyć/dowiedzieć się jednej rzeczy, a jako rozwiązanie wymieniano słuchanie podcastów zamiast muzyki w ciągu dnia.

Moim pierwszym zetknięciem się z tematem podcastów było słuchanie podcastu koleżanki z dawnych lat – Tu Okuniewska. Obnażę się i powiem, że mimo nie trzymania kontaktu od dawien dawna, zawsze lubiłam czytać co Asia wrzucała w postach na fejsa, więc byłam ciekawa o czym i w jaki sposób będzie opowiadać. Zdziwiona byłam, z jakim skupieniem można słuchać czyjejś gadki przez naście-dzieścia minut! Asia opowiada o sytuacjach aż nad wyraz życiowych i codziennych, obrazując je z takiej perspektywy, że zaczynasz myśleć „kurde, też tak mam” o tych najbardziej niezręcznych lękach społecznych, albo „kurde, ale to proste i fajne!”, choćby o kanapce reeses.

Eksplorując dalej kategorię „podcast” na Spotify, odkryłam podcasty Strefa Psyche Uniwersytetu SWPS, które poruszają rozmaite tematy związane z psychologią, od relacji międzyludzkich, przez samorozwój i motywację, do analiz zjawisk społecznych. Fajne, mądre, edukacyjne i wciąga. Wypuścili już bardzo wiele podcastów, z których większość trwa ponad godzinę, więc wciąż jeszcze mam dużo do odsłuchania.

Jeszcze jednym podcastem, którego słucham namiętnie, jest Get-It-Done Guy’s Quick and Dirty Tips to Work Less and Do More (podcast w języku angielskim). Nazwa długa, ale podsumowuje wszystko, co w tych podcastach znajdziecie. Odcinki są krótkie i bardzo treściwe, skupiają się na jednym konkretnym temacie, który zostaje wyczerpany w średnio 10 minut. Uczą, jak się cenić i wycenić, pracować efektywnie i zapanować nad tą sferą życia.

3. Zaangażowanie się w internetowe społeczności

Pomimo spędzania codziennie godzin w internecie, moja aktywność to głównie przyglądanie się z ubocza, no i własna kreatywność, ale przydechło się jej w ostatnich miesiącach, więc jej nie liczę. Wyjątkiem są Cierpienia, ale ich żywotność nie wynika tyle z mojej kreatywności co z, no, ciągłego cierpienia.

Ostatnio pojawiły się w moim życiu pytania, na które odpowiedzi nie miał nikt z moich znajomych, no albo nie chciałam ich zadawać komuś, kogo znam. Takim sposobem uzewnętrzniłam się parokrotnie na forach internetowych, od których raczej stroniłam. Okazało się, że ludzie na forach tematycznych są kopalnią wiedzy, którą podzielą się z tobą z przyjemnością i pocałowaniem w rękę. I to za darmo, za jedno proszę i dziękuję! Może to tylko dla mnie przełomowe odkrycie, ale jakoś tak demonizowałam w swojej głowie obraz for internetowych, sprowadzając ich użytkowników do oszołomów wykłócających się na temat gier i polityki.

Biję się w pierś za ignoranctwo i polecam zaangażowanie się w dyskusje bez konieczności podpisania się swoim imieniem, nazwiskiem i zdjęciem profilowym jak w przypadku grup na fejsie.

PS

4. Ciężki powrót do blogowania

Jak już skończyłam pisać ten post, poczułam nieco ulgi, że nadal mogę z siebie wyklepać te kilka zdań i stworzyć coś, co ma rzeczywistą formę. Przez minione miesiące przechodziłam dosyć dziwny i ciężki okres, związany z adaptacją do zupełnie nowego miejsca i ludzi. Było mi po prostu ciężko i wpadłam w wielotygodniowe przygnębienie. Czasem zabierałam się za próbę napisania jak to się żyje w tym Neapolu i wchodząc na bloga widziałam, że mimo kompletnej ciszy z mojej strony, nadal wchodzi tu parę tysięcy osób miesięcznie. Dziękuję! Teraz nieco się otrząsnęłam z tego przygnębienia i chcę wycisnąć więcej dobroci z obecnego położenia, także będziemy się słyszeć i widzieć nieco częściej. 🙂

3,217 total views, 23 views today

2 komentarze
  1. Nigdy w życiu nie słuchałam podcastow, może wreszcie zacznę. Wiadomo, że nasze studia są bardzo wymagające, dlatego uważam, że trzeba mieć pasje i się ich trzymać. Bez teatru i dobrego kina bym oszalała. Oraz historii kryminalnych. Ja wierzyłam w moc forów od zawsze, od I roku nie było sytuacji, żeby ktoś mi nie odpowiedzial na zadane pytanie. A że czasem niezbyt mądre… 🙂

    1. To Krysia jak cię znam, to podcast Aśki ci się spodoba 😀
      Mam to uczucie straty czasu i poniekąd osobowości, ale akceptacja to pierwszy krok, co nie? :*

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.