L’Antica Pizzeria Da Michele – najlepsza pizza w Neapolu i na świecie (?)

Od kiedy wiedziałam, że czeka mnie wyprowadzka do Neapolu, zaczęłam szukać najbardziej osławionych miejsc w tym mieście. Jednym z nich jest pizzeria Da Michele.

L’Antica Pizzeria da Michele znajduje się całkiem niedaleko mojego domu, bo jakieś 10-15 minut piechotą. My się wybrałyśmy tam na pizzę po paru godzinach zwiedzania, więc byłyśmy już gotowe zjeść. Jakie było nasze rozczarowanie, kiedy zobaczyłyśmy wielką kolejkę! Ale zdziwienie szybko zastąpiła myśl, że musi być jakaś dobra przyczyna tej kolejki w środku dnia. Ludzie siedzieli na krawężnikach z walizkami, czekając na swoją kolej.

Kiedy jest właśnie taki ruch, każdy oczekujący na stolik otrzymuje papierowy numerek. My dostałyśmy numer 98. Kiedy usłyszałam, że wchodzi dopiero 22, to trochę mi nogi zmiękkły… Zapytałam o czas oczekiwania, powiedziano mi, że około 45 minut. Ok, uznałyśmy, że nie ma co się smażyć w tłumie pod pizzerią. Wróciłyśmy po około godzinie i nadal numerki były dopiero w piątej dziesiątce… Tak więc łącznie od momentu przyjścia do posadzenia tyłków przy stoliku spędziłyśmy 3 godziny w oczekiwaniu.

To tak jak już ponarzekałam na stracenie pół dnia w kolejce, to co tam takiego można zjeść? I tu ponownie zdziwienie – otóż do wyboru są tylko dwa rodzaje pizzy. Neapolitańska klasyka: marinara i margharita. Aby przetestować, wzięlyśmy oczywiście każda po jednej.  Kiedyś jeszcze ponoć były trzy rozmiary, teraz już jest tylko rozmiar domyślny. 😛 W oczekiwaniu na pizze wzięłyśmy włoskie piwo, Nastro Azzurro.

Jaka jest pizza neapolitańska? Mokra, płynąca. Inna, niż placki chociażby w Rzymie. Na kursie robienia pizzy, który miał miejsce w Rzymie, a prowadzony był przez kucharza pochodzącego z Neapolu, dowiedziałam się, jakie są różnice pomiędzy tymi dwoma rodzajami pizzy. Chodzi głównei o zawartość wody w stosunku do ilości mąki użytej do przygotowania ciastan na pizzę. Pizza neapolitańska zawiera więcej, bo aż do ok. 70% wody, co czyni ją bardziej lekkostrawną i zdrowszą… O ile możemy mówić o zdrowotności tego typu potraw w ogóle. 😀

A jaka była pizza w Da Michele? Właśnie taka. Silnie aromatyczna, na cienkim cieście, które jednocześnie miało strukturę jak grube spody (nie wiem do końca jak to opisać). Pieczona w piecu krótko, ale w wysokiej temperaturze, ma aż nieco zwęglone brzegi, co mi akurat na początku nie pasowało. Po zdjedzeniu ręce są mokre do nadgarstów, a opuszki czarne od zwęglonych brzegów. Jeśli mam być brutalnie szczera, to gdyby mi nie powiedziano, że pizza z Da Michele jest najlepsza na świecie… Sama bym się nie domyśliła. 😉 Nie mniej, była pyszna i inna od jakiejkolwiek pizzy, którą jadłam wcześniej.

Myślę, że przy okazji wizyty w Neapolu warto jest się wybrać do tej pizzerii choćby po to, by skonfrontować swoje odczucia z odczuciami postaci granej przez Julię Roberts w „Eat, pray, love”. 🙂

1,570 total views, 25 views today

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.